oooo

Z każdym dniem bądz mniej osobą którą byłeś
a coraz bardziej osobą którą chcesz być

Bóg niejednokrotnie ratował naszą rodzinę



Opowiem świadectwa o tym jak Bóg ratował naszą rodzinę.
Najbardziej dziękuję Bogu za sen.
Pewnej nocy śniło mi się,że półka spada prosto na mojego synka.
W środku nocy przebudziłam się z lękiem.
Już obudzona zerwałam się z łóżka wyciągnęłam ręce w kierunku półki która śniło mi się że spadła, po chwili faktycznie ten wielki segment spadł.

Na ścianie mieliśmy mebel, taki duży ciężki regał na książki i wszystkie albumy z płytami, mam jego zdjęcie, zdjęcie jest starsze

mebel ten był zawalony ciężkimi rzeczami, Martwiłam się i miałam takie myśli,że może on któregoś razu spaść prosto na głowę dziecka
ale nic z tym nie zrobiłam, po prostu miałam niepokój , dlatego stwierdzam że nie należy lekceważyć takich drobnych sygnałów

  


Gdyby nie sen od Boga mebel spadłby na moje dziecko
nie da się opisać jaka byłam i jestem wdzięczna za to Bogu

Innym razem też spadł mebel,
Adrian był mniejszy - miał ok 2 i pół roczku
meble leżały jeden na drugim
Adrian opierał się o meble i przechylił się ten na górze tak ,że Adrian znalazł  się w środku pomiędzy wszystkimi komorami mebla
nie zdawał sobie sprawy co się dzieje
ja natomiast byłam wdzięczna,że szczęśliwie znalazł się w środku i nic go nie przygniotło, to był dla mnie cud że nic mu się nie stało.

Dziś 4 lipiec 2013 r. spadł zegarek ze ściany,
wisiał nad głową Adrianka
łapałam komara i niechcący potrąciłam zegarek, a on spadł
to niesamowite że obok głowy a nie w głowę
może teraz miałby tylko guza, ale dziękuję Bogu i za to,
bo dziś jak spadł ten zegarek przypomniało mi się jak wcześniej
Bóg uchronił jego dając mi ten sen

Innym razem wysiadałam z tramwaju
miałam obcasy,byłam z wózkiem
straciłam równowagę i powinnam była spaść z wysokiego tramwaju
schody były w nim bardzo wysokie i strome a ja leciałam na wózek który miałam przed sobą, nie wiem jak to się stało ale w ostatniej chwili zachowałam spokój i odzyskałam równowagę, Jeśli wierzyłabym w anioły
to właśnie jakaś siła powstrzymała mnie przed upadkiem na wózek który miałam w rękach z Adriankiem w środku spadłabym na niego z wysoka
za ten incydent też jestem Bogu bardzo wdzięczna.

Natomiast kiedy ja byłam mała.
połknęłam szpilkę z plastikową okrągłą główką
 szpilka na zdjęciu rentgenowskim była o 5 mm. od serca
Chwała Bogu że byłam wtedy przeziębiona
Mój dziadek modlił się o moje życie
kaszel sprawił że szpilka się cofnęła,albo te modlitwy dziadka tak pomogły.
udało się ją wyciągnąć magnesem, gdy którejś nocy poczułam że szpilka kuje mnie w gardło, boso pobiegłam do pielęgniarek, i natychmiast zawieźli mnie na stół operacyjny, tak długo wstrzymywałam oddech że myślałam że umrę- po tym wydarzeniu pobijałam rekordy w nurkowaniu, bo poznałam granicę ile można wytrzymać bez oddechu , nikt nie mógł mnie pokonać w nurkowaniu- byłam w tym najlepsza :)

Innym razem
bawiłam się jako dziewczynka w głupią grę
dziewczynka huśtała się na huśtawce od dechy do dechy a ja czołgałam się pod huśtającą huśtawką, Gdy ktoś mnie zawołał podniosłam głowę.
metalowa cienka blacha która była na spodzie tej huśtawki zrobiła mi skalpel
cała zakrwawiona poszłam do domu, sąsiad który mnie widział zakrwawioną nawet nie wstał z ławki ,krew zakrywała mi oczy, lała się po twarzy
mama gdy zobaczyła jak mocno mam rozcięte natychmiast wsadziła mnie w taksówkę i zawiozła do szpitala na szwy na głowie miałam ponad 20 szwów
 to że wtedy przeżyłam to też uważam za cud, do otarcia ze śmiercią zabrakło znów tylko 5 mm, lekarz powiedział mamie, że gdyby o 5 milimetrów więcej miałabym rozcięcie, umarłabym.

Innym razem, świeżo po moim gorącym nawróceniu się
potrącił mnie samochód
ulica była dwupasmowa
pierwszy kierowca mnie przepuścił a drugi przyśpieszył
wyleciałam w powietrze o jakieś 4-5 metrów i uderzyłam o asfalt
byłam w szoku ,nic nie czułam,leżałam nieruchomo na jezdni ludzie w tramwaju gapili się na mnie,
straciłam oddech od uderzenia, myślałam, że umrę
nie oddychałam i miałam takie różne myśli:
dziwne,że nie bałam się ,byłam gotowa,pamiętam że szkoda mi było że futerko które niedawno sobie kupiłam pomyślałam sobie że się pobrudzi, a zaraz potem, - a jakie to ma znaczenie?- skoro zaraz umrę, Pomyślałam sobie że to głupie ,ze myślę o futrze
wtedy stwierdziłam że zabieram z sobą tylko to co dałam, ten wypadek zmienił moje myślenie o rzeczach materialnych, w obliczu śmierci i spotkania z Bogiem, możemy pochwalić się tylko tym co daliśmy, -dziwne
ale tak właśnie jest, wszystkie rzeczy materialne, jakie by nie były dla nas drogie tracą natychmiast całą swoją wartość i traci sens to co do tej pory chcieliśmy sobie kupić , miałam nowe meble -pamiętam to że miały one dla mnie wartość tylko w obliczu życia, w obliczu śmierci , liczyło się tylko to co dałam innym, tylko to się zaczyna wtedy liczyć,
Potem, cieszyłam się że jestem zbawiona
że idę do nieba, cieszyłam się że mam tego pewność
nie bałam się.
byłam gotowa, bo pozwoliłam Bogu na przejęcie steru nad moim życiem
bo pozwoliłam Mu pracować w moim życiu i w moim sercu.
cieszyłam się że przyjęłam Boga i że żyłam zgodnie z zasadami których się uczyłam, cieszyłam się że byłam uczciwa
Dlatego nie czułam żadnego strachu
  i wtedy odzyskałam oddech.
Pan który mnie potrącił,zawiózł mnie do szpitala swoim samochodem.
Ja jak tylko wstałam z ulicy wpierw poszłam do tramwaju pełnego gapiów
ale motorniczy tak mocno bał się ze mną jechać, ze mu się gdzieś po drodze wykrwawię czy co,że odjechał beze mnie.-było mi przykro, że mnie tak zostawił
Poirytowana i bezradna wróciłam na miejsce wypadku i kierowca który mnie potrącił zaproponował że zawiezie mnie na pogotowie
czułam lęk że krwawi mi wszystko w środku, tego się bałam
bo dziwne było to że nic nie czułam- żadnego bólu
może to był szok- z przodu po stronie pasażera była wybita szyba
samochód tak mocno we mnie uderzył z szybkością że stłukła się boczna szyba
czasami myślę że anioł mnie wtedy uchronił
że stanął pomiędzy mną a tą szybą i nikt mi nie powie że tak nie było
takie mam odczucia, jechałam do szpitala i pamiętam ze ten kierowca miał kwiaty dla swojej kobiety na tylnym siedzeniu w samochodzie, wydarzyło się to w dniu kobiet.
W szpitalu długo musiałam czekać zanim mnie przyjęto,
okazało się że nic mnie nie boli, bo mam obrażenia wewnętrzne
tak zwane wewnętrzne siniaki , lekarz powiedział że ból pojawi się za 2-3 dni
i tak się stało, przepisał mi leki przeciwbólowe silniejsze i to było wszystko
więc ja pojechałam do domu, spakowałam się i wsiadłam do pociągu i pojechałam do mamy, bóle tak jak powiedział lekarz miałam dopiero w Chełmie, w podróży byłam ponad 5 godzin i nic mnie nie bolało,
rodzina dziwiła mi się że prosto po wypadku wsiadłam do pociągu.
ale tak właśnie było.

Mama mi kiedyś opowiadała jak była młoda, i jak my byliśmy dziećmi
na Zabagoniu spalił się nam dom
ja i Maja byłyśmy poza domem, ale w domu w łóżeczku był nasz brat Radek
był malutki, dom stanął w płomieniach, a mama przypomniała sobie że w środku jest Radek, Wbiegła do płonącego domu i to co mi powiedziała zadziwiło mnie - opowiadała mi tak: dym rozszedł się ,wszędzie był dym, a mama widziała łóżeczko z synkiem, tak jakby ktoś odsunął firankę tak dym się rozstąpił, mama pobiegła do łóżeczka i wzięła Radka, gdy wychodziła  z dzieckiem na rękach - wybuchł telewizor i odłamek dużego szkła uderzył mamę w plecy,już nie pamiętam więcej, tylko to zapamiętałam że ten dym się rozsunął, mama zawsze gdy mi to opowiada mówi że to był cud, że ten dym się rozstąpił tak że ona zobaczyła łóżeczko z synkiem .

Natomiast sam Radek gdy był już po wojsku opowiedział mi kiedyś historię która mu się przydarzyła, jechał nocą z Robertem K. drogą z Chełma do Włodawy
i nagle poczuł wielki niepokój, był to tak wielki niepokój że poprosił Roberta aby zjechał na pobocze,Gdy ten to zrobił, wielki tir z ogromną szybkością tylko śmignął obok nich, Radek twierdzi, że wtedy Bóg dał mu taki lęk aby zjechali, powiedział że gdyby wtedy nie zjechali na pobocze zginęli by na miejscu.

Bywało i tak, że mama wyciągała nas dzieci i męża z czadu.

Bóg wielokrotnie ratował naszą rodzinę i na tym miejscu tymi świadectwami
chcę Mu za to OGROMNIE PODZIĘKOWAĆ.

Dziękuję Ci Panie za to że ratowałeś nasze życie, za ratunek dla Adrianka,
dla mnie ,dla Radka i dla całej naszej rodziny
UWIELBIAM CIĘ i stokrotnie Ci dziękuję

Brak komentarzy:

z You Tube