Co u mnie?
Podjęłam męska decyzję- Londyn ,
spakowałam wszystkie swoje rzeczy wyszło 29 pudeł, wiele rzeczy, zabawek i niepotrzebnych rzeczy pooddawaliśmy ludziom i dzieciom,
nie spodziewałam się ze mój synek jest taki hojny, oddał wiele pudeł zabawek
zabrał tylko walizkę z wielkiej i ogromnej ilości, wierzę w to ze Bóg mu zwróci wszystko to co dał :)
ja też pooddawałam wiele, żeby nie było że tylko dziecko , a ja nie :) myślę że dałam synkowi przykład tym że zanosiłam na podwórko pudła ze swoimi świecidełkami
ludzie wiele razy pytali nas jak otrzymywali tyle fajnych rzeczy- Czy Pani jest bogata?
:) ja jestem Bogata ale w Bogu :)
dwa dni przed odlotem zgubiłam (czy ukradli mi - nie wiem) telefon komórkowy, dokumenty- dowód, karty bankowe , klucze do mieszkania i karty angielskie z ubezpieczeniem w Anglii - ) była to wielka strata, najbardziej uczucia - bo byłam zasmucona, jakby mi ktoś uciął mi kawałek ciała, ta strata telefonu był dla mnie wielkim ciosem i smutkiem, najgorsze było to że w torebce były klucze do mieszkania i adres, lękaliśmy się że złodziej wejdzie do domu, a i my nie mogliśmy wejść do mieszkania, dobrze że był z nami znajomy z kościoła Jarek, który bardzo nam pomógł, nie wiedziałam do kogo zdzwonić po pomoc - , nie znałam na pamieć numerów, wszystkie numery miałam w telefonie i nie był mi potrzeba ich pamietać a tu szko anie telefonu , ani kluczy ani zadzwonić ani wejść do domu - taka niespodzianka Więc za zgodą skorzystałam z internetu u Jarka w mieszkaniu, dziękuję Bogu za każdą osobą która wzięła udział , która się modliła i wspierała mnie w tamtym czasie Otrzymaliśmy ogromną pomoc z każdej strony, pieniądze spadały na as jak deszcz, każdy coś nam ofiarował, jak nie czas, słowo, lub gotowość wyważenia drzwi- ludzie z kościoła przyjechali z wiertarką - by to zrobić , ale okazało się to niepotrzebne, bo dodzwoniłam się do siostry i ona podesłała nam klucze busem, więc po wyjściu z komisariatu policji , gdzie zgłaszaliśmy kradzież - zgubę - poszliśmy z chłopakami do busa po te klucze, i mogliśmy wejść do mieszkania
w domu pakowanie rzeczy zajęło nam dwa dni
Dziękuję za pomoc Karinie, bez niej nie poradziłabym sobie tak spokojnie i lekko
My z Adriankiem polecieliśmy do Londynu a Karina i Jarek pakowali i znosili masze 29 pudeł które dotarły do nas dobę po nas.
Dojechaliśmy na miejsce, cali i zdrowi
na lotnisku Pan ofiarował na pomoc i swoje towarzystwo cieszę się z tej pomocy , bo ciężko mi by było samej wnosić dwie walizki do samolotu, a tak dzięki Bogu miałam pomoc, ten miły Pan nie tylko pomógł mi wnieść walizki , ale i pomógł nam je taskać w drodze do całej odprawy,
przyjechała po nas Ania z Milenką
więc do domu dojechałyśmy samochodem
W domu nas uściskali i gorąco przywitali i uściskali
otrzymaliśmy wielką gościnność od Gosi i Martyny ,
tymczasowo mieszkamy z dziewczynami
czeka nas jeszcze jedna przeprowadzka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz